piatek, 30.kwietnia.2010, 00:26
Zakochałam się dziś w Kryczusiowej muzyce i znalazłam w końcu ten wyraz, w którym ukryła się jego ksywka. Hm, mam wrażenie, że zaczynam mylić anomalie z tym blogiem, bo załącza mi się tamten styl pisania. Brr, kubeł zimnej wody i mogę pisać dalej.
Jutro zakończenie roku, precyzując za trochę ponad 9 godzin pożegnam się z tą przeidiotyczną klasą i nielepszym gronem pedagogicznym. We wtorek już pierwsza z matur, a ja nie zaczęłam uczyć się dalej chemii. Jestem nieodpowiedzialna, ale to w zasadzie większość ludzi na tym świecie już wie. Zacznę się uczyć! Trzeba w końcu, bo Katowice!
Jutro zakończenie roku, precyzując za trochę ponad 9 godzin pożegnam się z tą przeidiotyczną klasą i nielepszym gronem pedagogicznym. We wtorek już pierwsza z matur, a ja nie zaczęłam uczyć się dalej chemii. Jestem nieodpowiedzialna, ale to w zasadzie większość ludzi na tym świecie już wie. Zacznę się uczyć! Trzeba w końcu, bo Katowice!
O'reggano - nocą
Hey - [sic!]
Cóż poradzić, Krzysztof ma niezły gust, w sumie... na Facebooku często zdarza się nam polubić utwory dodane przez drugie go ulubionych na YT.
Udaje mi się trafiać codziennie na Ołowianego Żołnierzyka, nawet dziś minęłam go, gdy szedł na pociąg. Kolejny raz pomyślałam o tym, że przepotwornie na niego lecę. Jutro zobaczę go po raz ostatni, na 99,9%, bo istnieje jakieś mikroskopijne prawdopodobieństwo, że trafię na niego, wychodząc z któregoś egzaminu maturalnego. Przepięknie. No nic, jestem dzielna.
Tymbarcze
- Mów co myślisz
- Bosko!
Może? No nie wiem. Chyba powolutku idzie znów do przodu, ale boję się z zapeszyć.
Wszyscy macie wielkie sutki,
jak dwa pełne kieliszki wódki albo
mogą być dwie szklanki wina nocą....
Chcę to śpiewać Kocurowi przed snem. Stwierdził, że kiedyś trzeba spróbować. A jak!
Odrobinka SPAMu
- http://forum.blogowicz.info/index.php?ap=3228
'nasze' forum, na dniach otwarty zostanie dział na temat Myspota/Myloga, więc chętnych zapraszam do logowania i wypowiadania się na tematy, które was interesują.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (18), Dodaj
wtorek, 27.kwietnia.2010, 22:52
Wszystko mnie boli, dosłownie wszystko. Każdy mięsień mojego ciała, w minimalnym stopniu nawet i głowa. Miałabym ochotę przesypiać całe dnie, przesypiać, śnić i marzyć, jak tej nocy. Mój umysł znów podsunął mi jego obraz, szczerze? Nie jego, nasz. Znowu, trzeci albo czwarty raz w przeciągu... hm, 25 dni, bo właśnie tyle czasu minęło odkąd pierwszy raz zdarzyło mi się o Nim śnić. Nie powinno się to dziać, bo podsuwane przez moją podświadomość obrazy nie są przyjacielskie, zawsze dzieje się w nich coś więcej, choć do tej rzeczy na S nigdy nie doszło. Mój mózg by tego nie wytrzymał, eksplodowałby.
Poza tym, za paręnaście tygodni wylatuję znowu do Irlandii na wakacje, żeby zarobić trochę kasy i przywieźć ze sobą nowy telefon i laptopa. Tam ten sprzęt jest tak tani, że aż żal nie skorzystać. Ach. Z jednej strony się cieszę - dwa miesiące bez kontroli, bez opiekunów, bez rodziców, dziadków, wujków czy cioć. Spacery nad ranem, siedzenie do północy w Pubach, praca w godzinach 17-24. Kolorowo. Jak dwa lata temu. Ale z drugiej, cholera! W pierwszych tygodniach będę musiała żyć bez internetu, bez komputera i telefonu, bo minie trochę czasu zanim kupimy sobie laptopa i po telefonie w T-Mobile lub Orange. Potem będzie już lepiej, ale te pierwsze tygodnie będą się strasznie dłużyć.
Innerpartysystem - last night in brooklyn
3oh!3 - don't trust me
Zakochałam się, na razie utrzymujmy że w Ferbie, bo to też niezaprzeczalny fakt.
Dziś i wczoraj nie byłam w szkole. Mam jakieś ogromne szczęście, bo przez oba te dni udało mi się zobaczyć Ołowianego Żołnierzyka, jego śmieszną bluzę i genialną czerwoną hawajską koszulę. To straszne, że on aż tak pobudza moje zmysły, nie powinien. Straszliwie podobają mi się jego oczy... Siostra cały czas niszczy mi mózg powtarzając, że Żołnierzyk jest pedałem, to boli! Choć momentami mnie śmieszy...
Tymbarcze na dziś
- Kim dla mnie mógłbyś być?
- Wystarczy jedno słowo.
Równo z wybiciem północy
napisał do mnie Maxx. Znowu. Pisaliśmy chyba półtorej godziny. Podteksty, ciągłe podteksty. Dziwne to wszystko. Chce być nazywany Krzyśkiem, normalnie, nie Krzyś, nie Krzysztof i broń Boże Pokemon, jak zwykłam go nazywać tego wieczoru. Droczyliśmy się, jak zawsze... Cóż, Maxx to człowiek, którego zachowania nie potrafię zrozumieć.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
135. bo przyjaciele potrafią być zupełnie różni...
sobota, 24.kwietnia.2010, 11:24Czasem brak mi słów do tego wszystkiego. Oddałabym wiele, żeby wtargnąć w jego myśli, choć w zasadzie nie wiem, czy chciałabym tak raz na zawsze pozbawić się wszelkich złudzeń. Podobno wiara czyni cuda. Nie wiem, nie doświadczyłam takowego cudu póki co. Bleh. Ołowianego Żołnierzyka nie było na fizyce - pan Sportowiec miał zawody, więc widziałam go tylko parę chwil w porannym autobusie. Tak, patrzenie na niego sprawia mi przyjemność.
Inaczej. Miałam rację.
Murray Gold - silence in the library
Murray Gold - turn left
Kocham muzykę z Doctora Who, tak samo jak cały ten serial, tfu, pierwsze cztery sezony, jeden z Ecclestonem i trzy z Tennantem. Ten nowy jest dramatyczny. Szkoda.
Po 9:30 wyszłam ze szkoły, zadzwoniłam do Sylwka, obudziłam go, a on stwierdził, że mogę już przychodzić. Szłam grzecznie przez łąki, ze słuchawkami na uszach i wiśniowym Tymbarkiem w dłoni (No sad goodbye - tak mi powiedział). Spędziliśmy niezwykle przyjemny dzień, zapach Mexxa rozpalał moje zmysły...
Poza tym, czułam, że jesteśmy przyjaciółmi i nic się między nami nie zmieniło mimo tak długiej przerwy w widzeniu. Zawsze tak było... Ach, Sylwusiu... Byłam padnięta gdy wróciłam do domu, zmęczona, tak przyjemnie naszym długim spacerem. Hm, i to przegenialnie wygodne łóżko!
Poza tym, czułam, że jesteśmy przyjaciółmi i nic się między nami nie zmieniło mimo tak długiej przerwy w widzeniu. Zawsze tak było... Ach, Sylwusiu... Byłam padnięta gdy wróciłam do domu, zmęczona, tak przyjemnie naszym długim spacerem. Hm, i to przegenialnie wygodne łóżko!
Maxx znów pisał. Nie mam słów.
Chemii jeszcze nie ruszyłam.
Chyba zrobię sobie dziś dzień Ferba, jak już myślami wrócę z Irlandii.
Yann Tiersen - la valse d'Amelie (version orchestre)
Fozzy - enemy
Ach, pracuję właśnie nad tapetą z Ferbem. Zacznę oglądać odcinki po angielsku, bo ich jest więcej, tylko... już nie będę reagowała tak mocno na każde wypowiedziane przez Ferba zdanie. Szkoda.
Obejrzę parę odcinków i pouczę się tej chemii w końcu, tak trzeba, bo się w końcu nie dostanę do Katowic i ostatecznie pożegnam się z wszelkimi marzeniami, dosłownie o wszystkim.
Obejrzę parę odcinków i pouczę się tej chemii w końcu, tak trzeba, bo się w końcu nie dostanę do Katowic i ostatecznie pożegnam się z wszelkimi marzeniami, dosłownie o wszystkim.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
134. Maxxowanie głowy - czyli jak uratować mój dzień
czwartek, 22.kwietnia.2010, 15:33Powiedziałam sobie, że o 14 wezmę się za chemię. Może faktycznie, czas najwyższy? Został niecały miesiąc... Za tydzień zakończenie roku. Ostatnie. Ostatni rok ogólnokształcącej edukacji. Zleciało, pamiętam przecież podstawówkę, czasy, gdy było jeszcze osiem klas, Kubę, Asię i tych wszystkich chłopaków, którzy na rękach zanosili mnie na swoje lekcji. Tak, za małolata byłam maskotką wyższych klas, dlaczego? Bo byłam małym wojownikiem. Miałam 8 lat, on miał 13. Śmiał się ze mnie chyba, albo po prostu wszedł mi w drogę w złym momencie. W każdym razie... uderzyłam go, rozwaliłam mu nos. Od tego czasu bał się być na tym samym piętrze co ja. Mijając go na ulicy, tyle lat po tym incydencie, zastanawia się, skąd mnie zna. Interesująco... Sądzę, że to była jedna z przyczyn uwielbienia starszych chłopców do mojej osoby... To było kiedyś.
Obecnie odnoszę wrażenie, że podobam się jedynie osobnikom młodszym, chociaż i tak nie tym, na których by mi zależało, a mówiąc to mam na myśli chociażby Ołowianego Żołnierzyka... Swoją drogą, jutro chyba przyjdę do szkoły, specjalnie po to, żeby posiedzieć na fizyce, jednej z ostatnich i przy okazji móc popatrzeć na tego szarookiego wysokiego młodzieńca.
Obecnie odnoszę wrażenie, że podobam się jedynie osobnikom młodszym, chociaż i tak nie tym, na których by mi zależało, a mówiąc to mam na myśli chociażby Ołowianego Żołnierzyka... Swoją drogą, jutro chyba przyjdę do szkoły, specjalnie po to, żeby posiedzieć na fizyce, jednej z ostatnich i przy okazji móc popatrzeć na tego szarookiego wysokiego młodzieńca.
Ferb, ach Ferb... naprawdę zakochałam się w postaci z bajki. Jestem niesamowita, ale cóż zrobić. To już totalnie nierealny świat, ale... ja potrzebuję chociaż takiego nierealnego obiektu westchnień. Inaczej zwariowałabym jeszcze bardziej.
Wczorajszego wieczoru, po powrocie z kuchni, zastałam migoczącą ikonkę Mirandy, oznaczającą wiadomość, o dziwo nie od BLIPa. Maxx. Szanowny pan Krzysztof, eF. Pisaliśmy ponad godzinę. Był miły, chciało mu się pisać, a zakończyliśmy dlatego, że zbliżała się pierwsza, a jemu zamykały się oczy. Fascynuje mnie ten człowiek. Zaskakuje mnie jego działanie, niektórych ruchów nie rozumiem. Rozbawił mnie fakt, że będzie próbował dostać się do Zabrza. Mój mózg chyba eksploduje, jeśli jedyną znajomą osobą na Górnym Śląsku będzie właśnie on. To by mogło być zabawne... tragicznych skutków by nie miało, ale sam fakt takiego zbiegu okoliczności. No nie wiem. Może bym się z nim zaprzyjaźniła w razie takiego obrotu spraw? W sumie, to by było ciekawe.
W każdym razie - to, że napisał, poprawiło mi humor, sprawiło, że usnęłam bez męczenia pewnego telefonu jakimś SMSem na dobranoc, bez smętnej miny i beznadziejnych, mało prawdopodobnych marzeń. Zasnęłam w dobrym humorze, zastanawiając się tylko, czy przypadkiem Maxx nie jest dla mnie milszy niż On w ostatnich dniach, po cichu doszłam do wniosku, że Maxx pisze do mnie sam z siebie, więc tego chce, żartuje, nie pozwala na dłuższą chwilę ciszy... w przeciwieństwie do Tego ważniejszego. Cóż.
W każdym razie - to, że napisał, poprawiło mi humor, sprawiło, że usnęłam bez męczenia pewnego telefonu jakimś SMSem na dobranoc, bez smętnej miny i beznadziejnych, mało prawdopodobnych marzeń. Zasnęłam w dobrym humorze, zastanawiając się tylko, czy przypadkiem Maxx nie jest dla mnie milszy niż On w ostatnich dniach, po cichu doszłam do wniosku, że Maxx pisze do mnie sam z siebie, więc tego chce, żartuje, nie pozwala na dłuższą chwilę ciszy... w przeciwieństwie do Tego ważniejszego. Cóż.
Ostatnie twory do Miasta
Maroon 5 - secret
Yann Tiersen - la valse d'Amelie (version orchestre)
Amr Diab - ne2ol eih
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
133. wybierania studiów dalszy ciąg
niedziela, 18.kwietnia.2010, 19:25Dupa. Nic nie zrobiłam dla Miasta Kreowania Snów, tak samo jak nawet nie ruszyłam Fineasza i Ferba. Powód? Hm, oczywisty. Bunt mojej mamusi, który skutkował całkowitą utratą chęci i humoru... Cóż. Noc dużo zmieniła, bo była piękna. Ale to było z piątku na sobotę, więc jak dla mojego mózgu - dawno temu. Teraz aktualnie mój humor nie jest na wysokim poziomie, ale... zajmę się czymś, włączę fajną muzykę i powinno się poprawić.
Rooney - when did your heart go missing?
- http://rekrutacja.polsl.pl/kryteria2010_sd1.aspx
- http://kandydat.us.edu.pl/oferta-edukacyjna-20102011
Zaczynam się w końcu orientować odnośnie mieszkania. Czy będą wielkie problemy ze znalezieniem czegoś w przedziale moich słabych możliwości finansowych? No tak patrząc na dzień dzisiejszy, jestem w stanie od razu znaleźć pokój za 250-350zł w samym centrum Katowic. Bardzo dobrze. Zaczynam brać pod uwagę jeszcze Biofizykę i Biotechnologię, bo okazuje się, że wystarczy zdawać maturę z chemii, fizyki lub z matematyki. Biologia jest na nich niewymagana. Bardzo miło, prawda? Co prawda, Biotechnologia jest w Gliwicach, to 30km od Katowic... ale przecież, kuźwa, dostanę się na UŚ, bez przesady! Wierzę w to, z całego serca w to wierzę, jak i jeszcze w milion innych rzeczy, ale... cii...
Podstawowym kryterium przyjęcia na studia jest zdany egzamin maturalny. W razie przekroczenia limitu kwalifikacja (wszystkich kandydatów) odbywać się będzie na podstawie konkursu świadectw dojrzałości z przedmiotów maturalnych: matematyka lub fizyka lub chemia lub biologia.
Dla kandydatów z NOWĄ MATURĄ:
Punkty procentowe NOWEJ MATURY będą punktami rankingowymi.
Punkty procentowe za egzamin maturalnyna poziomie rozszerzonym będą mnożone przez współczynnik 2.
Uwzględniony zostanie wynik najkorzystniejszy dla kandydata.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
132. mobilizacja tyłka do roboty w Mieście
piatek, 16.kwietnia.2010, 17:01Obudziłeś mnie dziś słodkim SMSem. Obudziłeś mnie właśnie Ty. Mamie jakoś dziś nie spieszyło się do tego, miałam nawet nadzieję, że pozwoli mi znowu zostać w domu... tak się jednak nie stało, ale to może i dobrze?
jestem zafascynowana Twoją osobą od ponad dwóch miesięcy tak poważniej, ale... przecież o tym wiesz.
- Dzień dobry. Jak się dziś czujemy?
jestem zafascynowana Twoją osobą od ponad dwóch miesięcy tak poważniej, ale... przecież o tym wiesz.
Yann Tiersen - la valse d'Amélie" (orchestral version)
Dalej bawimy się w ciążę. Mam przez to dobry humor. Mam naprawdę niewiele powodów do smutku. Za dwa tygodnie oficjalnie kończę Liceum ze średnią 4.5, zbliżają się matury, ale stresuję się tylko tym pierdzielonym ustnym polskim w obecności Pani Dyrektor... myślę o tym, że już niedługo wakacje, szukanie mieszkania w Katowicach, składanie papierów na studia i całe to zamieszanie związane z tym właśnie.
Oceny
- szóstka: fizyka
- piątka: chemia, matematyka, podstawy przedsiębiorczości, religia, WF, PO, WOK, Informatyka
- czwórka: język polski, język angielski, biologia, historia, WOS
- trójka: język niemiecki, geografia
Kupiłam sobie dziś Amelię na DVD. Umrę z rozkoszy.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
131. pozamaciczna ciąża Kryczusiowo-Yzojowa
sroda, 14.kwietnia.2010, 20:06Pozmieniało się. Ustatkowało. Nie mam ochoty pisać. Jesteśmy przyjaciółmi i mi to wystarcza. Czasem mam ochotę palnąć sobie w łeb, za te wszystkie bzdury, które wpoiłam sobie do tego pseudointeligentnego mózgu. Mhm. Zobaczymy, po prostu muszę czekać...
Jesteśmy ze sobą w ciąży, wczoraj był on, dzisiaj ja.
Jesteśmy ze sobą w ciąży, wczoraj był on, dzisiaj ja.
Wybraliśmy już nawet imiona dla naszych dzieci.
- To będziemy mieć pozamaciczne bliźniaki XD
- yzoja > kryczus: wymiotowałam dziś, o 4 w nocy.
- kryczus > yzoja: Ja punkt 4 przebudziłem się z przerażeniem. Jakby mnie ktoś przestraszył. Może to ty? :P
- yzoja > kryczus: oO. to dziwne. może dziecko Ci jakiś sygnał wysłało i się obudziłeś :D
- kryczus > yzoja: Ja stawiam, że to było Twoje złe samopoczucie :P A może to "moc" tych naszych bliźniaków :P
- yzoja > kryczus: to będą dziwne dzieci.
Yann Tiersen - la valse d'Amélie" (orchestral version)
To przy tej piosence mam teraz łzy w oczach. Obiecałeś mi taniec w deszczu i faktycznie, dotrzymałeś słowa...
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
niedziela, 11.kwietnia.2010, 16:12
Stało się. Długo wyczekiwana konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Wszyscy pytają - jak było? Z jednej strony mam ochotę mówić o tym, że było naprawdę wspaniale. Że jak na pierwsze spotkanie, było genialnie, nie było wielkiego stresu już po pierwszych paru minutach... że wpasowaliśmy się bardzo z poczuciem humoru i czuliśmy się w swoim towarzystwie bardzo swobodnie... Ale z drugiej, chciałabym zachować kilka rzeczy dla siebie, parę gestów, słów, spojrzeń...
Było pozytywnie. Lepiej, niż mogłam to sobie wyobrazić, nic nie było na siłę, było tak naturalnie...
Było pozytywnie. Lepiej, niż mogłam to sobie wyobrazić, nic nie było na siłę, było tak naturalnie...
Łapię się na tym, że myśląc o wczorajszym dniu, zaczynają mi się szklić oczy.
Boję się, że naprawdę się zakochałam.
Odwiedziliśmy razem trzy parki i trzy place zabaw, siedzieliśmy na drzewie, byliśmy na pizzy całą czwórką. Z samego rana szukaliśmy pianina, co w efekcie rozbawiło nas wszystkich do łez w momencie gdy po półtorej godziny znaleźliśmy w końcu ulicę, którą wskazały nam Google, a tam... karteczka: lokal nieczynny, sprzedam pianino. No i co jeszcze? Fakt śmiejących się u obojga oczu? Ta dziwna cisza przez ostatnie dwadzieścia minut? Para pedałów w ostatnim z placów zabaw. Wpierdzielanie waniliowego ptasiego mleczka na drzewie i doświadczenie, z którego dowiedzieliśmy się, że ani kaczki ani żaby nie lubią tego przysmaku i to, że parasol można pomylić ze zwłokami, namiotem, kolorowym workiem na śmieci i śpiącym w krzakach pijakiem...
Koralgol otrzymał Twoją czapkę ;-)

Na dzień dzisiejszy prawdopodobnie chciałabym tylko wiedzieć na czym stoję.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
129. problematyczne niedoczekanie
wtorek, 6.kwietnia.2010, 16:33Jak zawsze - robię wszystko, byle tylko nie wziąć się za to, za co powinnam. Chyba już się do tego przyzwyczaiłam... Beznadziejnie bezcelowym referatem na jutrzejszą religię zajmę się po napisaniu tej notki i pewnie jeszcze kilku grach w kanastę. Tak to widzę.
Trochę nie gra mi to tło, ale, tylko trochę, więc dopóki nie wymyślę mądrzejszego rozwiązania - tak zostanie.
Trochę nie gra mi to tło, ale, tylko trochę, więc dopóki nie wymyślę mądrzejszego rozwiązania - tak zostanie.
The Servant - in a public place
3oh!3 - starstrukk
Och, nie uważacie, że konsekwencja mojego działania sięgnęła nareszcie zenitu? Chodzi mi w tej chwili o obecny wystrój... Moment, żeby było zabawniej, przytoczę kilka słów na temat szablonu z jednej z ostatnich notek:
Może uderzyłabym w końcu w kolory? Hm, to chyba nie byłoby złe rozwiązanie na wiosnę.Cudownie. Kolorów parę jest, ale nadal i tak rządzą moje ukochane dwie szarości. Och, ale jest tak przejrzyście...
A Perfect Circle - judith
A Perfect Circle - 3 libra's
Dzisiaj chyba jakiś dzień dzwonienia do mnie. Uff, wyszło mi z życiorysu już kilkadziesiąt minut. No nic. Trzeba wrócić do muzyki i do zajęć. Do tego referatu z religii, którego potrzebuję na zaliczenie kursu przedmałżeńskiego, który nigdy mi się raczej nie przyda, skoro mam w planach porzucić religię chrześcijańską na rzecz... chociażby buddyzmu. Muszę napisać jakieś 4/5 strona na jeden z tematów:
- Miłość narzeczeńska jako źródło i fundament trwałości przyszłego związku małżeńskiego.
- Moja droga przygotowania do małżeństwa, aby ono było dojrzałe, piękne i szczęśliwe.
- Jakie zadania, obowiązki i cele kryje w sobie ważnie zawarte małżeństwo i założenie rodziny.
- Antykoncepcja - wyzwolenie i błogosławieństwo czy niewola i zguba rodziny i małżeństwa?
- Rodzina katolicka jako wspólnota miłości oraz szkoła wychowania do życia społecznego i religijnego.
środa. czwartek. piątek.
i już. Prawie cały dzień z Kocurem.
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
sobota, 3.kwietnia.2010, 19:49
Fuu! Słaby ten szablon. Kolorowy. Ble, nie wpada w mój gust, ale niech już zostanie do końca świąt - starałam się. Poza tym, naprawdę muszę się wziąć za te wypracowania/referaty. I za chemię. Ekhm, a aktualnie naprawdę tylko jedno mam w głowie... Lenić się... i marzyć. O czym? O... przyszłym weekendzie! O niedzieli, którą pewnie całą prześpię, sobocie, która powinna być najdłuższym dniem ostatnich lat i piątku, podczas którego stopień mojego panikowania sięgnie zenitu.
Cholera. Jak bardzo sny potrafią wpłynąć na nasze myślenie i humor. Paranoja jakaś. W dzisiejszym przypadku niby pozytywnie, bo sen był całkiem śliczny, pierwszy z Małym Księciem. Tyle czasu się nie całowałam, mój boże, prawie rok będzie... i ten sen. Jego usta, jego pięknie wykrojona górna warga, tak tylko dla mnie... Kuźwa, namąciło mi to w głowie, bo w obecnym stanie mojego ciała, ducha i umysłu naprawdę jestem w stanie to zainicjować, gdyż moja ochota na to jest dwieście razy większa niż jeszcze wczoraj. Stan mojej desperacji[?] na tym punkcie również.
Tak bardzo się stresuję tym spotkaniem, ale gdzieś tam w głębi duszy wierzę, że nie może być źle. Tyle czasu już się znamy... Od poniedziałku zacznę totalnie świrować.
Tak bardzo się stresuję tym spotkaniem, ale gdzieś tam w głębi duszy wierzę, że nie może być źle. Tyle czasu już się znamy... Od poniedziałku zacznę totalnie świrować.
Naprawdę, boję się, że się zakochałam... że chciałabym, żeby to wszystko co było w śnie się spełniło...
Atreyu - becoming the bull
Saliva - always
Święta mijają zupełnie bez atmosfery. Żadnych święconek, wizyt w kościele czy pieczenia wielkanocnych potraw. Dlaczego? Sama nie wiem. Wszystko jak co roku dzieje się u babci, nie u nas... poza tym, i tak nic nie pobiłoby naszego koszyczka z tamtego roku. Pomalowanego srebrnym, metalicznym sprayem, z czarno-żółtymi, czerwonymi i srebrnymi jajkami malowanymi tym samym sposobem i niebieskiej serwetki leżącej w środku. Hm, prawie poszły z nami wtedy nasze małe kotki. Spider i Mirabela. Grrr. Dawno to było. Dawno było to "rok temu". Czas zapierdziela strasznie szybko. Strasznie.
Incubus - dig
Och. Jak słyszę muzykę z Doktora to trochę mam świeczki w oczach. Ja chcę Tennanta z powrotem! Już! Raz!
Magister wszystkiego co złe
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii


